11 cze 2008

Film: "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki"







Wczoraj nieszczęśliwie trafiłem na to do kina. Absolutna antyrekomendacja. Po takim czasie od ostatniej części cyklu to jest ewidentny skok na kasę w najgorszym hollywoodzkim stylu. Fabuła jest tak niewiarygodnie głupia i infantylna, tak że bije na głowę Kod da Vinci i Skarb Narodów razem wzięte a nagromadzenie absurdów i niedorzeczności na metr taśmy filmowej przekracza ludzkie pojęcie. W tej części mamy Sowietów, zaginione języki, El Dorado, skarb konkwistadorów, wtręty familijne, UFO, Roswell, Alamo i tony innych zapełniaczy. Po godzinie zniesmaczony i znudzony chciałem wyjść z kina , co mi sie bardzo rzadko zdarza. Najgorsze, ze w tym łajnie wystąpili skadinad dobrzy aktorzy - Cate Blanchett, John Hurt i Ray Winstone. Podsumowując - totalne rozczarowanie i żenada.

1 komentarz:

malcolm floyd pisze...

zajebisty film! juz w sumie to z 1,5 godziny na nim kimałem. your usher.