5 sty 2009

PODSUMOWANIE 2008: DJ BODO


Uwaga! Niespodzianka. Tylko u mnie podsumowanie jednej z najbardziej kontrowersyjnych person forum diggin.pl (kto odwiedza i ogarnia ten wie o czym piszę). Bezlitośnie krytykujący to co miałkie, nadęte, sztuczne czy też najzwyczajniej w świecie słabe. Dla niego nie ma zmiłuj, wali prawdę prosto w oczy, jest bezwzględny w ocenach i kryteriach doboru. Za to go lubię. Prywatnie jest fanem przedwojennego kina, uwielbia stare disco i house oraz rzeczy z katalogu DFA. Wybitny znawca tych gatunków znany także z zamieszczania doskonałych rekomendacji. DJ Bodo to jednak przede wszystkim enigmatyczny warszawski didżej, którego prawdziwe "ja" znane jest tylko szczęśliwym wybrańcom.

DJ BODO PODSUMOWANIE 2008

Chociaż wystylizowana młodzież wciąż wzrusza się słysząc
przesterowane wiertarki kruszące żelbeton w slamsach pod Paryżem, to jednak zeszły rok zaświtał nadzieją że modne nie będzie musiało zawsze równać się brzmieniom anty-ludzkim. Choć dla brodatych nerdów-kolekcjonerów i facetów po przejściach było to jasne od dawna, dopiero eksplozja takich przebojów jak Blind i Electric Feel uświadomiła hipsterskiemu tłumowi że można inaczej. Ludzie dla których historia muzyki zaczęła się wraz z remiksem We Are Your Friends jęli się więc chwytać pomału nieistniejącej sceny idiotycznie nazywanej przez nich „nu-disco”. Jeszcze nie wiedzą że to żadne „nu” bo grało się tak przez cały czas, po prostu nie tam gdzie chodzili pokazywać swoje nowe buty z ebaya. Dość wspomnieć o Idjut Boys, Danielu Wangu i Metro Area. Dlatego niesitniejąca scena „nu-disco” pewnie zniknie równie szybko jak się pojawiła. Wraz z nią znikną bądź przebranżują się rodacy pogrywający w miejsce dotychczasowych kwadratowych numerów z Ed Bangera ściągnięte z internetu nagrania DFA. Nie zrozumcie mnie źle - cieszę się że można wreszcie usłyszeć w młodzieżowych miejscach muzykę przy której nie trzeba szukać wolnego miejsca przy barze. Szkoda trochę że pitchują ją w nieskończoność do góry żeby jednak z tych dotychczasowych 135 bpm nie zejść. Wiem jednak że nie ma co oglądać się na ludzi, którzy przyklejają się jak muchy do każdej mody. Nerdzi-kolekcjonerzy i faceci po przejściach to wiedzą. Wiedzą że 2009 to nie będzie rok „nu-disco” jak twierdzą pewni znani w Polsce dje, tylko muzyki ciepłej, głębokiej i wolnej. To będzie rok muzyki house.


Mój top 5 editów:

1) Cole MedinaMedina’s Loves You Inside Out (American Standard)
Zaloopowany w nieskończoność miękki love-song Bee Gees zatopiony we
własnym dubowym sosie
2) The RevengeUnfinished Edits Are Out Of My Mind (Jiscomusic)
3) Pilooski aka C.Denner – Not The Indain (Moxie Disco 12inches)
4) C.O.M.B.I. EditsMa’ Bakes (C.O.M.B.I.)
5) DFD EditsLa poppe (Electric Minds)

Mój top 10 oryginalnych utworów:

1) MGMTElectric Feel (Columbia)
Utwór, dzięki któremu na falach radiowych zagościła znów hippisowska
niewinność
2) Hercules & Love AffairBlind (DFA)
3) The Laughing Light Of Plenty The Rose (Whatever We Want)
4) MoodymannFreeki MF (KDJ)
5) Nite JewelLet’s Go, The Two Of Us Together (Italians Do It
Better)
6) SyclopsWhere’s Jason’s K? (DFA)
7) Tame ImpalaSkeleton Tiger (Re-tamed by Canyons) (Hole In The Sky)
8) Aeroplane feat. Kathy Diamond Whispers (Original Mix) (Eskimo)
9) Theo Parrish - Chemistry (Sound Signature)
10) Arto MwambeUne Seule Nuit (Mix de Danse) (Brontosaurus)

Mój top albumów, kompilacji i miksów:

(bez kolejności ponieważ w tym roku albumowe żniwa nie dopisały,
królował 12” singiel, których listę najlepszych można by ciągnąć spokojnie
do 50)

Quiet VillageSilent Movie (!K7)
Hercules & Love Affair S/T (DFA)
Morgan GeistDouble Night Time (Environ)
VA Computer Incarnations For World Peace II (Sonar Kollektiv)
VA After Dark – Italians Do It Better (Italians Do It Better)
VA Fabric 43: Mixed By Metro Area (Fabric)
VA Space Oddities: A Compilation Of Rare European Library Grooves From
1975 – 1984 (Permanent Vacation)
The RevengePitched Down House Sound (OOFT Music)
6th Borough ProjectA 6th Borough Blend (OOFT Music)

2 komentarze:

Buszkers pisze...

Freeki MF meha hit, jaram się w opór.

niko pisze...

me too :)
dobre tez jest "long hot sexy nights"